poniedziałek, 14 maja 2007

Polska strona to mus

Przez weekend opracowałem plan działania dla mojego pokerowego biznesu. Trochę też poczytałem o marketingu internetowym.

I tak co radzą w sieci? Wszyscy mówią, żeby powysyłać maile do potencjalnzch klientów. Ok, ale to może trochę wypaść jak spam. Roześlę, ale część nie przejdzie przez filtr antyspamowy. Na to jest druga rada - zmienić temat wiadomości i odrobinę samą wiadomość. Tyle teoria, zobaczymy jak bedzie się to miało do praktyki.

Całą sobotę wyodrębniałem potencjalnych klientów. Trochę to dziwne, ale można się przyzwyczaić. Na początku miałem opory, nigdy nie lubiałęm czegoś sprzedawać. Tutaj jest nieco inaczej. Nie muszę stać twarzą w twarz z potencjalnym graczem, wysyłam mu maila, lub też czatuję. Zobaczymy, co z tego będzie.

Prawdę mówiąc biznes internetowy, to dla mnie nowinka. Nigdy tego nie robiłem, więc muszę się uczyć i działać na swoich błędach.

W niedzielę wpadłem na pomysł, żeby mój obecny partner - PokerHeaven, trochę mi w tym pomógł. I...

Pomoc z nieba
... dzisiaj taką pomoc od nich otrzymałem. A zapytałem się czy mogą mi pomóc z określeniem, kto jest ich idealnym graczem. Oto, co mi odpowiedzieli:

Drogi Panie...,

Z miłą chęcią udzielę Panu odpowiedzi na to pytanie. Naszym potencjalnym graczem jest mężczyzna lat około 25-35, pasjonujący się sportem,... Chociaż od jakiegoś czasu staramy się skupić także na kobietach. Od ostatniego roku wzrost udziału kobiet w pokerze online wyniósł 30%. Myślę, że warto byłoby także skupić się i na graczu kobiecym. [...]

Pozdrawiam serdecznie
Maciej Kubat...
No i chociaż odrobinę mi pomogli. Nie musiałem się zastanawiać, kto gra w tego pokera online. teraz już to przynajmniej wiem. Także podali mi najlepsze metody poszukiwania graczy, które sprawdziły się im w innych krajach. A właśnie inne kraje...

Poker jest globalny
Jedno, co mnie cieszy, to fakt, że nie muszę tylko i wyłącznie skupiać się na Polsce. Mogę przejśc do Niemiec, Francji i innych krajów. Nie żebym zaraz znał te języki, ale z moją niewielką znajomością angielskiego, powinienem się z tym uporać. Poza tym będę miał motywacje, aby się podszkolić w angliku.

Wejście na nowe rynki, to niezła okazja do dodatkowego zarobku. Na dodatek, to brak ograniczeń przestrzennych. W sumie niewiele mam dobrych pomysłów, ale ten z pokerem i przystąpieniem do programu parterskeigo, w tym wypadku do PokerHeaven, to nie było najgorsze posunięcie.

Jedno małe zmartwienie
W tym biznesie pokerowym widzę tylko mały haczyk. Dobrze by było, gdyby dany pokój operował polską stroną i polskim oprogramowaniem. Z tego, co zdążyłem się rozeznać, to jest to dosyć istotne.

Brak takich atrybutów może zniechęcić graczy. Zresztą nie dziwię się. Sam z chęcią też wolę, jak coś jest po naszemu. Dobra, dobra, wiem. Będę się uczył angielskiego. Ale fakt, faktem - strona i soft musi być po polsku.

Z tym nieco u PokerHeaven jest do tyłu. Ale też nie wszystko jest zawsze idealne. Wysłałem maila do supportu w PokerHeaven i naszczęście odpowiedzieli mi pozytywnie.

Ze stroną, to jak pomoc mi orzekła: "ten tydzień jest ostatecznym dla opublikowania naszej strony w języku polskim." Wporządku, zatem to jest kwestia kilku dni.

A oprogramowanie? "Klienta będziemy mieli gotowego, jak zapewnił nas BossMedia, w połowie czerwca." Też brzmi świetnie, bo to oznacza potencjalne zyski dla mnie.

A co do globalizacji mojego biznesu, to mam szczęście, bo PokerHeaven jest w 11 językach, a kolejne są w drodze, w tym węgierski :). Tak przynajmniej mówi ich support. Zobaczymy i tak węgierski, to dla mnie jak arabski, nic nie rozumiem. Nie przejmuję się więc.

Brak komentarzy: